O mnie


 A gdyby tak zamiast wszechobecnej masówki zamieszkać w domu stworzonym z miłości, z wypracowanymi własnoręcznie detalami? Cóż, to nie jest niemożliwe. Otaczanie się starociami to mój sposób na życie praktycznie od zawsze. W końcu jestem już 29 lat po ślubie, co znaczy, że nie wszystko da się kupić. Ale wszystkie te cudowne rupiecie, którymi się otaczam (i wiem co mówię) nie służą tylko ku ozdobie. To przedmioty codziennego użytku.
Dom ma w końcu służyć do mieszkania. Müllerowskie powiedzonko „Inni mają salon i ja też mam salon” z „Ziemi obiecanej” to jeden z moich ulubionych cytatów, ale nie motto. Szaleństwo dekoracji i aranżacji przerodziło się w naturalny sposób w rękodzieło. Na początku był decoupage. A tam był. Ciągle jest! Bombki na choinkę, jaja wielkanocne, meble i bibeloty. Później doszła do tego biżuteria i naturalną koleją rzeczy, jak mi się wydawało, zaczęłam obszywać kamienie i koraliki. Tak się jakoś dziwnie złożyło, że zamiłowanie do plastyki odziedziczyły również moje dzieci (przynajmniej te starsze z wesołej szóstki), choć mąż (grafik i publicysta) utrzymuje, że to jego geny są silniejsze. Nieważne. W każdym razie zarówno do nich i ich wybranek i wybrańców uśmiechnął się Apollo. Na stronach tego bloga znalazły się zatem prace zarówno moje jak i ich. Może więc tytuł tego działu nie powinien brzmieć „O mnie”, ale „O nas”? Wszelkie prezentowane na stronach prace można zakupić.

Wystarczy napisać na mój adres: anka.lukasiak@gmail.com












  W wieku dobrze zapowiadającego się młodzieńca lat około 50-ciu, spłynęły na mnie w postaci objawienia prawdy zasadnicze. Po pierwsze bycie grafikiem i publicystą nie ma racji bytu z powodu powszechnie panującego dumpingu słoikowego i analfabetyzmu. Po drugie zaś, wykorzystanie wolnego czasu li tylko na produkcję potomstwa jest na dłuższą metę przereklamowane i nudne, jeśli chodzi o dzieci, których mam sześcioro, i czasochłonne, jeśli idzie o wnuki. Tych mam już trzy sztuki. Postanowiłem więc postawić na dziki seks i sklep internetowy. Ten pierwszy, raczej w zaciszu sypialni i okolic. Drugi natomiast totalnie i pełną piersią. Rezultaty? No cóż... seks wychodzi mi nieźle.
Zapraszam do sklepu: www.invent-art.com







  Jestem nieodrodną córunią swoich rodziców. Sutaszem zajmuję się mniej więcej tyle czasu co mama. Jestem tą od czarnej roboty. Gdy musi powstać coś natychmiast, albo jeszcze lepiej na wczoraj i być dobrane kolorystycznie do „czegośtam”, albo tylko do siebie, ale żeby było ładnie. Zaczynam gadać jak Kubuś Puchatek. No właśnie! To jest tak, jak z kubraczkiem Puchatka.
A całkiem prywatnie mam męża i dwie córeczki Maję i Kaję.